Obrazek autora w wynikach wyszukiwania, czyli Kaspar przejął bloga

Kaspar przejął władzę nad blogiem Mariusza

Na wiosnę tego roku Google ujednoliciło metody dodawania obrazka autora do wyników wyszukiwania. Element znany od zeszłego roku z zachodnich portali nareszcie zawitał do Polski. Nie byłoby w tym nic nowego ani dziwnego, gdyby nie to, że mechanizm nie działa do końca tak, jak Google by chciało, a najlepszym tego przykładem jest zdjęcie po lewej stronie, które ilustruje jak algorytm przypisywania autorstwa treści do konkretnego autora zawiódł i wyświetlił twarz innej osoby dla strony, którą tworzy ktoś inny. Zacznijmy jednak od początku, czyli jak poprawnie zweryfikować autorstwo treści, a następnie zobaczymy jakie są problemy i odstępstwa od tego mechanizmu.


Festiwal SEO 2018 Katowice

Informacje o autorze w wynikach wyszukiwania

Aktualnie Google oficjalnie wspiera 2 metody wyświetlania autora obok jego treści. Jeśli chcesz, aby informacje o autorze pojawiły się w wynikach wyszukiwania, których jesteś autorem lub je opracowujesz to niezbędny jest do tego profil Google+ oraz dobre i wyraźne zdjęcie, na którym widać twarz. Kolejny krok to weryfikacja tożsamości autora poprzez powiązanie treści z profilem za pomocą jednego z dwóch opisanych poniżej sposobów. Google nie daje gwarancji, że informacje o autorze zostaną wyświetlone w wynikach wyszukiwania Google. Metoda jest coraz szerzej wdrażana wśród polskiej blogosfery, nie tylko tej związanej z SEO. Jednak można zauważyć, że nie u wszystkich, którzy poprawnie skorzystali z niżej opisanej procedury to działa, ale dlaczego tak się dzieje, to rozpatrzymy w dalszej części artykułu.

Metoda 1

Opcja pierwsza polega na połączeniu profilu Google+ z treściami, które tworzy autor za pomocą adresu e-mail znajdującego się w tej samej domenie co publikowana treść. Niezbędne do tego kroki polegają na:

  1. Zdjęcie profilowe pozwala rozpoznać twarz osoby
  2. Na każdej stronie, gdzie znajdują się treści należące do autora, jest informacja o autorze, np. „Autor: Jan Kowalski”
  3. Nazwisko lub nazwa w informacji o autorze jest zgodna z nazwiskiem lub nazwą w profilu Google+
  4. Adres e-mail (np. jankowalski@silesiasem.pl) jest w tej samej domenie co treści, które tworzy autor
  5. Zgłoś adres e-mail przez formularz przypisywania autorstwa

Tak naprawdę ten formularz spowoduje dodanie adresu e-mail do sekcji praca w profilu, która domyślnie jest widoczna tylko dla własnych kręgów. Jeśli chcemy, adres e-mail może pozostać prywatny. Działanie to spowoduje też dodanie do sekcji „Udziela się w” w profilu publicznego linku do domeny adresu e-mail.

Metoda 2

  1. Zgodnie ze wskazówkami Google na stronie, której jesteśmy twórcami, należy utworzyć link do swojego profilu Google+, taki jak ten:<a href="[url_do_profilu]?rel=author">Autor</a>
  2. W miejscu [url_do_profilu] należy wstawić URL swojego profilu Google+, na przykład:<a href="https://plus.google.com/111207340957613023412?rel=author">Silesia SEM</a>
  3. Według wytycznych link musi zawierać parametr ?rel=author. W przypadku jego braku Google nie powiąże treści z profilem Google+.
  4. W profilu Google+ trzeba dodać link zwrotny do zaktualizowanych ostatnio stron. Polega to na edycji sekcji Udziela się w. gdzie w wyświetlanym oknie dialogowym klikamy Dodaj własny link i wpisujemy URL strony.

Do przetestowania poprawnego wdrożenia zmian w treści strony i powiązania autora z profilem Google+ można skorzystać z narzędzia do testowania fragmentów rozszerzonych (sformatowanych). Wyświetli ono dane o autorze, które Google może wyodrębnić ze strony. Poprawnie zweryfikowany profil wyświetli miniaturkę obrazka autora umieszczoną w Google+ oraz inne, możliwe do wyświetlenia fragmenty sformatowane, np. menu lub oceny. To co widzimy na zdjęciu we wprowadzeniu do artykułu nie wydaje się na pierwszy rzut oka nienaturalne. Są metody, które pozwalają zweryfikować autorstwo, nie trzymając się sztywno wytycznych Google. Na przykład na tej stronie, autorstwo jest weryfikowane poprzez metodę drugą, ale z ewidentnym pominięciem kroku pierwszego oraz modyfikacją kroku drugiego. Nie znajdziemy tu nigdzie linka do mojego profilu, a w menu górnym znajduje się tylko link do profilu Silesia SEM. Także zasugerowana przez Google składnia wygląda inaczej. Na stronie korzystam z kodu:

<link rel="author" href="https://plus.google.com/u/0/113364197571112916369" />

Weryfikacja profilu bez dostępu do kodu strony

Inny autor w serpach Nie mając dostępu do kodu strony, można skorzystać z dobrodziejstw wtyczek rozszerzających funkcje SEO w WordPressie. Można tu wskazać All in One SEO Pack lub WordPress SEO by Yoast. Wtyczki dodają nowe pole Google+ do strony z edycją profilu użytkownika w WordPressie, w które należy wpisać adres do swojego profilu. Uzupełnione pole wyświetla jego zawartość w sposób przedstawiony powyżej i to (prawie) całkowicie wystarcza do weryfikacji profilu. Po lewej stronie widzimy mój zweryfikowany profil Google+ w domenie sprawnymarketing.pl z wykorzystaniem wtyczki WordPress SEO by Yoast.

Czy autorem tamtego wpisu faktycznie jest Kaspar Szymański? Nic podobnego!
Narzędzie testowania fragmentów sformatowanych Podglądając adres www.ittechnology.us/zapisy-na-6-semcamp-27-maja-2010/ w narzędziu do testowania Rich Snippets widok jest zaskakujący. Widzimy poprawnie zweryfikowanego autora w usłudze Google+, Mariusza Gąsiewskiego oraz jego zdjęcie umieszczone w profilu. Jedyne co się wyróżnia, to wyodrębnienie innego profilu, do którego prowadzi adres URL w subdomenie profiles.google.com zamiast plus.google.com.

Na początku, można by wysnuć wniosek, że Kaspar jest popularniejszym użytkownikiem Google+ i jego autorytet jest większy niż Mariusza. Jednak to nie o to chodzi. Przy wizerunku Kaspara nie ma informacji o liczbie kręgów, w której się znajduje. Jeszce kilka miesięcy kluczowym warunkiem akceptacji i wyświetlania się obok wyników wyszukiwania było posiadanie wielu znajomych w Google+. Dziś to już nie ma znaczenia, ponieważ w SERPach wyświetlają się osoby, które nie przekroczyły pewnego progu kręgów i nie mają obok swojego zdjęcia wyświetlonej tej informacji.

Sprawdzając profil Kaspara w Google (nie plus), okazuję się, że jest tam niezła farma linków, a jeden z tych linków wskazuje na pewien artykuł w domenie ittechnology.us. Mimo, że nie jest to profil Google+, to został tak samo potraktowany przez Google, jak gdyby był. Dodatkowo na wspomnianej stronie jest link do tego profilu, ale nawet nie ma imienia czy nazwiska podlinkowanego, mamy tylko forumową ksywę Guglarz. Tak karkołomny zbieg okoliczności sprawił, że Kaspar Szymański jest zweryfikowanym autorem treści w domenie ittechnology.us. Jednak nadal to nie jest przyczyną dlaczego nie wyświetla się prawidłowy autor.

Przyczyna jest dosyć trywialna i znajduję się na pierwszej pozycji, jeśli chodzi o warunki, które trzeba spełnić aby móc przypisać sobie autorstwo. Sam woziłem się ze 2 miesiące zanim odkryłem ten problem u siebie, a inni wożą się jeszcze. Potrzebne jest zdjęcie profilowe na którym można rozpoznać twarz osoby. W filmie poniżej Matt Cutts i Othar Hansson, tłumaczą tą metodę weryfikacji profilu Google+ w treściach, których jesteśmy autorem a nie mamy dostępu do kodu strony czy konfiguracji profilu i zwrócili wyraźną uwagę, że bardzo dużo, albo wszystko zależy od umieszczonej fotografii (o fotografii jest w drugim filmie).

Najwyraźniej algorytm rozpoznawania twarzy słabo sobie radzi ze zdjęciem Mariusza i wybrał lepiej rozpoznawalne zdjęcie Kaspara, z dwójki poprawnie zweryfikowanych autorów treści. Widząc powyższy przykład, jeśli chcemy zadbać o fotografię autora przy treściach w Google, należy umieścić taką, w której twarz będzie do rozpoznania. Na koniec jeszcze dwa spostrzeżenia związane z publikacją obrazków w wynikach wyszukiwania. Pierwsze to gdy wynik posiada więcej fragmentów sformatowanych, np. menu okruszkowe oraz oceny to zdjęcie autora wyświetla się nie z boku, tylko pod spodem rezultatu i jest trochę mniejsze niż te zwykłe. Drugie spostrzeżenie to przykład zilustrowany poniżej, który w tej postaci raczej nigdy nie dostanie szansy na poprawną weryfikację autorstwa (problem braku twarzy na zdjęciu).

Zgred Rich Snipppet - bez szans na SERP


Zapisz się do newslettera wypełniając pola poniżej. Będziesz na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami związanymi z Silesia SEM i informacjami o marketingu internetowym w sieci. Nie spamujemy.

Zostanie wysłany do Ciebie e-mail potwierdzający: przeczytaj zawarte w nim instrukcje, aby potwierdzić subskrypcję.

Twój email:

 Zapoznałem się z polityką prywatności.

The following two tabs change content below.

Artur Strzelecki

Niezależny specjalista SEM, który upowszechnia wiedzę o marketingu w wyszukiwarkach internetowych. W wolnych chwilach doradza dużym i małym klientom.

24 przemyślenia nt. „Obrazek autora w wynikach wyszukiwania, czyli Kaspar przejął bloga

  1. Czy ktoś próbował może zamiast swojego foto wstawiać logo firmy-sklepu tak myślałem o wykorzystaniu tego w e-commerce 🙂 tylko nie wiem co na to google

  2. Ja już chyba spóbowałem wszystkiego… i wciąż brak rezultatu.. w podglądzie daje OK, a w rzeczywistych wynikach nic.. Teraz sobie jeszcze zmieniłem zdjęcie na kolorowe, żeby mieć pewność że rozpozna facjatę.. i zobaczymy.. (choć widzę że u Ciebie czarno-białe przeszło..)

  3. Ja na swoim blogu zweryfikowałem się zgodnie z metodą drugą, choć trochę zmodyfikowaną (znalazłem na blogu Yoasta). Zaczęło działać chyba już na drugi dzień.

    Odnośnie rozpoznawalności twarzy nie tak dawno temu wspominał o tym JohnMu – twarz musi zostać rozpoznana prawidłowo przez algorytm. Przypominają mi się czasy studiów gdzie pisaliśmy algorytmy w Matlabie do rozpoznawania twarzy na zdjęciach 😛

    Poza Mariuszem, prawdopodobnie także Sebastian z SeoProfi nie ma zdjęcia w serpach, ponieważ jest nierozpoznawalne jako twarz.

    @bark – nie może być logo – musi być twarz!

  4. Paweł – dziękuję za odpowiedź szkoda ale twarz też może zwrócić uwagę usera na wynik 🙂 może google kiedyś dopuści taki motyw coś na zasadzie favico

  5. Też spróbowałem – nawet metod 3, <link <a href, potwierdzanie G+ itd itd. 😀 Rezultatów na razie brak, może szykują dla WebSEM.pl fotę Larrego 😉

  6. Widzicie Panowie miałem rację że da się zastosować w ecommerce 🙂 wpiszcie sobie w google Zmywacz smarów w spray HC3 lub Zmywacze smarów ob wpisu ze sklepu pojawia się avatrek właściciela 🙂 moim zdaniem bardzo fajna sprawa.

  7. Fajny wynalazek z tym zdjęciem, może to bardzo urozmaicić wyniki. W końcu forma obrazkowa jest atrakcyjniejsza niż sam tekst.

  8. Rzeczywiście dość interesująca sprawa z tym awatarkiem i jednak można go wykorzystać w ecommerce 😉

  9. Mam takie pytanie. Ile czasu trzeba czekać na to aby ten obrazek pokazał się przy tekście w wynikach wyszukiwania. Bo zaczynam mieć wątpliwości czy wszystko dobrze zrobiłem. Czekam już kilka dni na wynik i nic.

  10. No dobrze, powiedzmy że doczytałem się w waszych komentarzach że to musi być twarz – ja wcześniej ustawiłem logo firmy. Czy teraz wystarczy zmienić tylko fotkę, czy po zmianie trzeba jakoś wysłać im „ping” ?

  11. Wystarczy zmienić obrazek na twarz i powinno po paru dniach się zacząć wyświetlać.

  12. No dobrze. Pokazała mi się moja twarz. Ale dlaczego tylko przy trzech stronach ? Miniaturka jest widoczna tylko przy stronie głównej i przy dwóch innych linkach, reszta jest bez miniaturki. Jak to zrobić żeby miniaturka pokazywała się przy każdej podstronie ?

  13. @bark
    Hej bark. Wpisywałem w wyniki to co sugerowałeś ale nigdzie nie widzę miniaturek z logo. Ja też robię testy i póki co nie wychodzi. Czy komuś udało się zastosować ten trik z logo firmy ??

  14. Mam pytanko ….

    Zrobiłem tak jak w artykule, mam około 2mln przedindeksowanych przez google stron.

    Fotki zaczęły się pojawiać w wynikach wyszukiwania. Super!

    I nagle pewnego dnia … znikły.

    Czy ilość stron może mieć znaczenie dla google?

    Potrafi ktoś rozpoznać temat?

    pozdrawiam

    tomek

  15. Witam, a jak mam kilku autorów na blogu opartym o WordPress to jak mam to zrobić aby google wyświetlało zdjęcie adekwatne do umieszczonego autora we wpisie?…

  16. jak trzeba skonfigurowac profil Google+, by w wynikach wyszukiwania pokazywala sie ksywa zamiast imienia i nazwiska. gdzies czytalem, ze jest to mozliwe, ale nie mam pojecia jak to zrobic. ktos z Was umie?

  17. Przydałoby mi się takie zdjęcie w wynikach wyszukiwania. Zawsze ciekawiej to wygląda. Zobaczymy, czy się uda.

  18. Chciałem powiązać swoją stronę z google plus poprzez drugą metodę, postępuje zgodnie z instrukcją, ale niestety w narzędziach do testowania danych strukturalnych cały czas strona nie jest połączona.

    Dodałem adres strony także we wtyczce SEO YOAST, ale dalej nic z tego. Obawiam się, że problem może być w formie zapisania adresu i atrybutu rel. Czy pisać rel=”author” czy bez cudzysłowu?

  19. Super artykuł. Zrobiłem zgodnie z instrukcją i od kilku dni nic 🙁 Zdjęcia nie ma.

  20. Ile czekaliście na pojawienie się obrazka w wynikach wyszukiwania? U mnie mija już 5 dzień i nic, mimo że GWT pokazuje obrazek w Narzędziu do testowania.

  21. Witam, czy ktoś z Państwa orientuje się może, dlaczego nagle we wpisach na profilu mojej firmy w G+ nie mogę prawidłowo wkleić linka do produktu, tzn. kiedyś przy linku wyświetlało się bezpośrednio zdjęcie wraz z treścią strony, do których kierowałam linkiem a teraz zdjęcie we wpisie na profilu G+ jest niewidoczne choć przekierowanie na moją stronę działa prawidłowo. Będę wdzięczna za podpowiedzi i pilotaż jak to naprawić. pozdrawiam M.L.

  22. Bartek zapytałeś ile możesz czekać … Pamiętaj, że ostateczną decyzję podejmuje Google, jeżeli uzna wyświetlenie Twojego zdjęcia za niezasadne po prostu go tam nie będzie – sami tak piszą na swojej stronie:
    „Informacje o autorze pokażemy w wynikach wyszukiwania Google, tylko jeśli uznamy, że będą one przydatne dla użytkownika”

    Pozdrawiam
    Paweł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *