Jak rozwiązać umowę o pozycjonowanie gdy nie ma strony?

Czytelnik zwrócił się z pytaniem o poradę w sprawie rozwiązania umowy o pozycjonowanie. Sytuacja jest bardzo nietypowa, ponieważ jest podpisana umowa o pozycjonowanie, natomiast nie ma strony internetowej, która jest przedmiotem pozycjonowania w zawartej umowie. Z treści listu wykreśliłem nazwy aby z nikim ani niczym sytuacji nie kojarzyć, a wygląda ona jak opisano poniżej.

Witam serdecznie
Znaleźliśmy Pana artykuł o pozycjonowaniu strony i jeżeli istnieje taka możliwość prosimy o udzielenie informacji na temat rozwiązania umowy.

Prowadzimy sprzedaż internetową [nazwa branży] na chwilę obecną tylko poprzez allegro. W kwietniu 2013r zleciliśmy firmie wykonanie sklepu internetowego jednak z uwagi na branżę i ilość towaru trwa już to prawie rok. Domenę [nazwa domeny] wykupiliśmy parę miesięcy wcześniej i do czasu kiedy sklep nie zacznie funkcjonować uruchomione jest przekierowanie na nasze aukcje allegro. W maju skontaktował się z nami przedstawiciel firmy z [nazwa miasta] z propozycją pozycjonowania strony przy czym został poinformowany, iż sklep będzie funkcjonował najwcześniej pod koniec roku, a na chwilę obecna jest przekierowanie do sklepu allegro. Stwierdził, że to w niczym nie przeszkadza, umowę możemy podpisać a jak sklep ruszy to zaczną wykonywać zlecenie i dopiero będą naliczane opłaty, skoro tak, wyraziliśmy na to zgodę.

Umowa została zawarta na okres 6 miesięcy z miesięcznym wypowiedzeniem. Niewypowiedzenie umowy przedłuża ją automatycznie na czas nieokreślony z 3 miesięcznym wypowiedzeniem. W grudniu skontaktowano się z nami ponownie, poinformowaliśmy, że firma wykonująca sklep przeciąga sprawę i wcześniej niż z marcu to na pewno nie ruszy. W dniu dzisiejszym otrzymaliśmy kolejny telefon, Pan poinformował mnie, że czekają do połowy marca a później nastąpi wypowiedzenie umowy i naliczenie kary. Bardzo proszę o poradę co w takiej sprawie mogę zrobić.

Według mojego najlepszego rozumienia, wszystko zależy od zapisów umowy i punktów na jakiej podstawie następuje naliczenie kary.

Z jednej strony, bardzo krucha jest chęć pozycjonowania strony, która nie istnieje. Skoro w czasie podpisywania umowy, nie było przedmiotu tej umowy, to wszystko to jest bardzo nietypowe. Być może handlowiec doprowadził do podpisania umowy i teraz się niecierpliwi bo to jego zarobek i prowizja z umowy, która się nie rozpoczęła. Właściwie to całkiem nowy typ umowy. Informacje o tych, które stosowane są dotychczas oraz jak powszechnie, można znaleźć u Jarka na blogu.

Z drugiej strony, za co naliczać karę, skoro firma pozycjonująca nie wykonała żadnej czynności, bo strony nie ma. To są pierwsze myśli, które przychodzą mi na myśl.

Czy macie jakieś pomysły, jak z sytuacji wybrnąć?


Zapisz się do newslettera wypełniając pola poniżej. Będziesz na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami związanymi z Silesia SEM i informacjami o marketingu internetowym w sieci. Nie spamujemy.

Zostanie wysłany do Ciebie e-mail potwierdzający: przeczytaj zawarte w nim instrukcje, aby potwierdzić subskrypcję.

Twój email:

 Zapoznałem się z polityką prywatności.

The following two tabs change content below.

Artur Strzelecki

Niezależny specjalista SEM, który upowszechnia wiedzę o marketingu w wyszukiwarkach internetowych. W wolnych chwilach doradza dużym i małym klientom.

15 przemyśleń nt. „Jak rozwiązać umowę o pozycjonowanie gdy nie ma strony?

  1. Sprawa może być skomplikowana ale nie musi. Z tym, że zaznaczam że mój komentarz to bardziej propozycje i uwagi niz opinia prawna – tę radze skonsultować z prawnikiem.

    Oczywiście wszystko zależy od zapisów umowy ale należałoby się zastanowić na początku po co podpisywać umowę skoro przedmiot umowy nie istnieje. I tutaj od razu wchodzi zapewne przepis, ze skoro w momencie podpisywania umowy jej przedmiot nie istniał i nie był w stanie zaistnieć to opłaty wraz z karami nie powinny mieć miejsca (to jest logiczne ale nie z punktu prawa zapewne).

    Druga sprawą jest to, iż jeżeli firma SEO przed podpisaniem umowy oraz w trakcie jej trwania była na bieżąco informowana o sytuacji i problemach z uruchomieniem przedmiotu umowy to jest to dowód na to, ze znała sytuację – tym bardziej nie powinna żądać kar ponieważ świadczy to na jej niekorzyść.

    Trzecia sprawa (ale to już jazda po bandzie) – firma SEO mogła liczyć na to, że podpisując umowę na krótki czas spodziewała się, że przedmiot umowy nie będzie gotowy na czas – czyli wiedziała, że jak się klient „nie wyrobi” będzie mogła naliczyć sobie kary – a to już jest kodeks karny – ale to akurat będzie ciężkie do udowodnienia – chociaż zależy to od dobrego prawnika.

  2. Bez przeczytania umowy trudno określić w jaki sposób można ją rozwiązać czy generalnie wybrnąć z problemu.

    Natomiast samo podpisanie umowy w sytuacji, kiedy strona jeszcze nie istnieje (jest w trakcie realizacji) nie jest niczym dziwnym. Sam takie umowy stosuję, tylko zapis mówi o tym, iż bieg umowy rozpoczyna się z dniem ukończenia witryny.
    Czyli umowa może być zawarta dzisiaj, natomiast jej realizacja rozpocznie się w momencie oddania strony – może to być nawet za pół roku. Jeżeli klient nie wykonałby strony nawet przez długi czasu nie wyobrażam sobie, aby obciążać go jakąkolwiek karą.

    Rozpoczęcie biegu umowy w sytuacji, gdy nie ma strony wydaje się nieporozumieniem i niezależnie od zapisów umowy sprawa jest moim zdaniem do wygrania, choć powtarzam – bez przeczytania umowy nie ma pewności. Firma SEO w ramach umowy mogła np. przygotować zaplecze pod danego klienta a wiec ponieść koszt. Klient mógł się w umowie zobowiązać do ukończenia strony w określonym terminie i się z niego nie wywiązać. Wtedy firma może żądać przynajmniej zadośćuczynienia od klienta, bo to nie z winy firmy pozycjonującej nie doszło do właściwej realizacji umowy.

  3. Sprawa prawie taka sama jak w filmie „Dług” – sprawy nie ma ale ktoś się czepia. Wszystko zależy od umowy

  4. Jeszcze jedna sprawa: wystarczy zażądać wyszczególnienia prac wykonanych przez zleceniobiorcę celem wykonania umowy. Jak nie ma to do widzenia.

    Moim zdaniem umowę można wypowiedzieć wprost z Art. 746. kc

  5. Uważam, że klient popełnił błąd podpisując umowę na określonych warunkach (kary), nie mając podobnego zabezpieczenia względem wykonawcy strony… Handlowiec, który sprzedał umowę swoją prowizję zapewne otrzymał jeszcze w zeszłym roku, a rozliczenie usługi dedykuję że w modelu „za efekt”. Stąd żeby agencja nie miała straty, to na podobne okazje wpisuje się do umowy kary i je egzekwuje.

    Zdobycie klienta i negocjacja współpracy to praca, która z prowizją handlowca daje określony koszt. W agencji sam koszt techniczny narzędzi wykorzystywanych do pozycjonowania to ułamek całości wydatków.
    Dlatego rozważałbym raczej kwestię wysokości kary – tak, żeby odpowiadała poniesionym stratom.

    Strzelam, że stosowną karą tutaj byłaby kwota mniej więcej maksymalnej 1-miesięcznej wartości umowy. Kara (dla tego przypadku), która byłaby wyższa niż maksymalne faktury za 3 miesiące pozycjonowania, to już trochę „skok na kasę” i negocjowałbym wtedy kwotę stosowną do faktycznie poniesionych strat.

  6. @Artur, jeśli chodzi o to „za co naliczać” to jest w KC zapis o umowie przyrzeczonej, czyli takiej którą podpisano dając zleceniobiorcy zobowiązane przyszłego zysku, a której nie dokonano z jakichś względów. I wtedy sąd może uznać, że do takiej umowy doszło, nawet jeśli czynności nie wykonano. Ponadto, umowa jest ważna jeśli dostarczenie materiałów niezbędnych do pracy nie nastąpiło z winy zleceniodawcy (nie dostarczenie adresu pomimo gotowości zleceniobiorcy).

  7. moim zdaniem pewnie mogą naliczyć karę, zrobią to i jeszcze doliczą wszelkie możliwe odsetki karne za zwłokę zapłaty. Jeśli grożą karą umowną, to taka zapewne w umowie była, co znaczy, że tak się strony umówiły. To, o czym sobie rozmawiali telefonicznie i „na gębę” raczej w sądzie nie będzie miało żadnego znaczenia. Będę wulgarny, ale zobrazuję to w ten sposób: wydymali klienta, ale ten im nic nie zrobi, bo sam się im wypiął podpisując umowę z takimi, a nie innymi zapisami.

    Jeszcze odnośnie uwagi Zgreda, żeby firma przedstawiła czynności jakie wykonała w ramach umowy: firma powie, że zgodnie z umową klient miał udzielić taki, a taki dostęp do strony, a tego nie zrobił. I pewnie za to grozi mu kara: za uniemożliwianie wykonania przedmiotu umowy.
    Niestety mądry Polak po szkodzie. Firma SEO na 99% wygra. Czy to było etyczne i uczciwe- to już inna sprawa.

  8. Bez analizy zapisów umowy ciężko coś doradzać. Mam wrażenie, że w umowie widnieje jasno określona data kiedy sklep miał zostać uruchomiony i klient z tego terminu się nie wywiązał oraz zapis o ewentualnej karze za zwłokę. Nie sądzę, żeby to „straszenie” przez firmę SEO było całkowicie pozbawione podstaw. Poza tym to, że nie sklep fizycznie jeszcze nie istnieje, nie jest chyba równoznaczne z tym, że firma SEO nie poniosła żadnych kosztów – mogła już np. stworzyć zaplecze… Podsumowując – trzeba zobaczyć umowę, żeby coś móc rozmawiać o szczegółach. Pozdrawiam

  9. Można próbować uchylić się od negatywnych skutków umowy na podstawie art. 5. K.c., o ile w ogóle takie skutki rzeczywiście z umowy wynikają. Zachęcam jednak odesłać czytelnika do prawnika, który przeanalizuje treść umowy i, zapewne, okoliczności jej zawarcia.

    Jeżeli czytelnik dysponuje korespondencją, która potwierdza, że „(…) został poinformowany, iż sklep będzie funkcjonował najwcześniej pod koniec roku, a na chwilę obecna jest przekierowanie do sklepu allegro. Stwierdził, że to w niczym nie przeszkadza, umowę możemy podpisać a jak sklep ruszy to zaczną wykonywać zlecenie” to myślę, że nie powinno być żadnych problemów.

    Tutaj, bez treści umowy, nikt nie będzie w stanie pomóc.

  10. Bez wglądu do umowy to są czyste spekulacje a jak jest umowa to wizyta u radcy prawnego rozwiąże problem.

  11. Tu potrzebny jest prawnik, a nie pozycjoner 🙂 Zawiniła każda ze stron: klient bo podpisał umowę w ciemno i „na zapas”, wykonawcy sklepu, że się ociąga i pozycjoner, że podpisał umowę bez strony.
    Taka umowa śmierdzi z daleka – strony nie ma, a pozycjoner namawia na umowę. Na przyszłość unikać takich wykonawców!

  12. Wszystko zależy od treści umowy, więc bez tego można tylko teoretyzować i snuć domysły.
    Z jednej strony, jak wspomniałeś, przedmiot umowy w ogóle nie istnieje, co może (acz nie musi) spowodować, że umowa będzie nieważna. Być może w umowie tak jest określony przedmiot umowy, że istnienie pod domeną serwisu nie ma znaczenia – tego nie wiemy, bo nie znamy zapisów umowy.
    Z drugiej strony, firma SEO poniosła pewne koszty związane z tą umową, choć – znowu – można dywagować na ten temat.

    Myślę (moje prywatne zdanie), że nie bez znaczenia może okazać się fakt, że to firma trzecia zawiniła – czyli ta, tworząca sklep. Bo jeśli:
    1) firma SEO zrobiła wszystko jak należy, by wywiązać się z umowy,
    2) klient robił co mógł, by doszło do realizacji przedmiotu umowy,
    3) a firma trzecia – czyli czynnik zewnętrzny – zawiniła, to jeśli klient sprawnie to wykaże, może na tym „wygrać”.
    Oczywiście to i tak by łatwo nie wyjaśniło sytuacji, bo jeśli z winy firmy trzeciej (lub np. czynników losowych) nie doszło do realizacji umowy, to zgodnie przepisami strony umowy ponoszą solidarnie koszty zaistniałej sytuacji. Czyli każda ze stron wykazałaby, jakie koszty w związku z tą umową poniosła i trzeba by sprawiedliwie je podzielić.
    Wiem, że trochę namieszałem, ale tak to widzę. Ważne jest, że to firma trzecia namieszała. Szkopuł w tym, by to klarownie wykazać.
    Na koniec powtórzę: i tak kluczowa jest tutaj treść umowy. Więc umowa pod pachę i do prawnika. Pomimo skomplikowanej sytuacji, wydaje mi się, że jeśli porządnie zostanie przygotowane pismo (przez prawnika) do firmy pozycjonerskiej, to odstąpi ona całkowicie od roszczeń.
    Paweł

  13. Przede wszystkim trzeba się zastanowić z kim podpisuje się umowę. Dwoje rozsądnych ludzi zawsze dojdzie do porozumienia nawet jeśli umowa czegoś nie przewiduje.

  14. Kara nie jest od niewykonanej usługi, a umowa się rozpoczęła. Kara – jak zapewne rozumiem – wynika z niedotrzymania warunków umowy czyli nieuruchomienia strony w określonym czasie. Więc skoro tej strony nadal nie ma to kara się należy jak psu buda, za niewywiązanie się z umowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *